Wódki Dalkowski: łyk historii, smaki Torunia

1921. To był ciekawy rok. Wtedy na świat przyszli m.in. Tony Halik, Stanisław Lem, Kazimierz Górski, czy Michalina Wisłocka. W Berlinie uruchomiono pierwszy w Europie odcinek autostrady o dł. 10 km a Józef Piłsudski wziął ślub z Aleksandrą Szczerbińską. Było też niespokojnie – na południu kraju wybuchło III Powstanie Śląskie. Ten rok miał także swoje znaczenie dla branży alkoholowej. Bracia Ludwik i Roman Dalkowscy kupili wtedy w Toruniu Fabrykę Wódek i Likierów Franza Graffa, rozpoczynając wspólną przygodę z biznesem alkoholowym.

Dalkowski i S-ka Fabryka Wódek i Likeirów
Dalkowski i S-ka Fabryka Wódek i Likierów, Destylarnia i Miodostynia, zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości marki Dalkowski

Ludwik Dalkowski – destylator i przedsiębiorca

Starszy z braci – Ludwik związał się z branżą spirytusową dużo wcześniej. Już jako 18 latek poznał fach destylatora który ciągle doskonalił. 7 lat później, w 1909 roku, prowadził już własną Fabrykę Likierów w Poznaniu. Okres najlepszego prosperity jego firmy przypadł jednak na czasy toruńskiej spółki prowadzonej wraz  z młodszym o 8 lat bratem. W najlepszym okresie działalności ich firma zatrudniała 20 osób i produkowała dziesiątki różnych alkoholi – wódki, likiery gorzkie i słodkie, rumy, wypalanki, koniaki a nawet wermuty. Niektóre z nich były nagradzane na międzynarodowych wystawach, np. w Rzymie i Paryżu. Barierą dla dalszego rozwoju przedsiębiorstwa okazały się zmiany w prawie. Ustawa o monopolu spirytusowym z 1924 roku uniemożliwiła fabryce produkcję białych wódek, co negatywnie odbiło się na biznesie. Finalnie, w 1927 roku firma została postawiona w stan likwidacji.

Ludwik Dalkowski: 40procent.pl
Ludwik Dalkowski, zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości marki Dalkowski

Marka Dalkowski – kontynuacja tradycji

71 lat później, bo w 1998 roku, tradycje gorzelnicze Dalkowskich w Toruniu postanowiła kontynuować firma Henkell Polska (dziś Henkell – Freixenet Polska), która nabyła prawa do marki od spadkobierców Ludwika Dalkowskiego. Od tej pory, znany producent i dystrybutor, znany przede wszystkim z win musujących, wprowadził na rynek szereg nowych alkoholi. Pod marką Dalkowski można dziś nabyć likiery: o smaku czekoladowym, waniliowym oraz truskawkowo śmietanowym oraz advocaat, a także wódkę czystą i wódki smakowe. Advocaat to dziś jeden z najchętniej kupowanych likierów jajecznych na rynku, a wódka czysta i smakowe szybko zyskują nowych odbiorców i są nagradzane. Wódka Czysta Filtrowana oraz Wódka Jarzębinowa uzyskały w 2019 roku złote medale podczas Warsaw Spirits Competition, odpowiednio w kategoriach: wódki ziemniaczane oraz wódki smakowe owocowe. Wódkę Jarzębinową nagrodzono także oznaczeniem Superior Taste Award przez International Taste Institute w Brukseli.

Wódka Jarzębinowa nagroda
Wódka Jarzębinowa z nagrodą Superior Taste Award, zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości marki Dalkowski

Linia wódek Dalkowski

Linia wódek Dalkowski nawiązuje do tradycji i receptur stworzonych niespełna 100 lat temu przez firmę przedsiębiorczych braci. Pod tą marką dostępne są dziś cztery alkohole: Wódka Czysta Filtrowana, Wódka na Zielonym Pieprzu, Wódka Wiśniowa i Wódka Jarzębinowa. Wódka czysta wytwarzana jest ze spirytusu ziemniaczanego, wódki smakowe to efekt maceracji owoców i ziół i spirytusie zbożowym (Wódka Wiśniowa, Wódka Jarzębinowa) i ziemniaczanym (Wódka na Zielonym Pieprzu). Wszystkie dostępne są w charakterystycznych, przypominających karafkę, eleganckich butelkach o pojemności 500 ml. Wódka czysta ma moc 40%, wódki smakowe zawierają 38% alkoholu. Wódki – czysta filtrowana oraz jarzębinowa uzyskały w 2019 roku złote medale podczas Warsaw Spirits Competition, odpowiednio w kategoriach: wódki ziemniaczane oraz wódki smakowe owocowe.

Wódki Dalkowski 40procent.pl Blog o wódce
Wódki Dalkowski

Co na etykiecie?

Wszystkie 4 butelki posiadają dwie frontowe etykiety. Jedna z nich jest wspólna dla każdej z wódek. Jest tu duży napis DALKOWSKI WÓDKA, poniżej rok założenia 1909, odwołujący się do początków samodzielnej działalności Ludwika Dalkowskiego. Powyżej anglojęzyczny napis Polish spirits, premium quality z wizerunkiem założyciela. Na drugiej, naklejanej pod niewielkim kątem i zawijającej się za krawędź butelki etykiecie, można znaleźć indywidualne oznaczenia każdego z rodzajów alkoholu. Przy nadrukowanym słowie autorament (dawniej określano tak rodzaj, typ) znajdują się, nazwy alkoholi: odpowiednio wódka czysta filtrowana, wódka wiśniowa, wódka na zielonym pieprzu, wódka jarzębinowa. Poniżej znajdują się informacje o numerze butelki, nazwie certyfikatu oraz kopia podpisu Mistrza Jakości. Pojemność butelek to 500 ml. Na bocznej części butelki – kod kreskowy i nazwa producenta.

Jak smakuje DALKOWSKI?

Wódka Czysta Filtrowana. W zachęcającym aromacie kwiatowa, choć delikatnie da się wyczuć alkohol. W smaku przyjemnie słodkawa, dość gęsta, konkretna. Finisz pieprzny, lekko goryczkowy, rozgrzewający. Jak przystało na bardzo dobrą wódkę ziemniaczaną – łatwa do picia.

Dalkowski, Wódka Czysta Filtrowana
Dalkowski, Wódka Czysta Filtrowana

Wódka Wiśniowa. Zapach przypomina dobry kompot wiśniowy robiony przez babcię.  Wyraźnie wyczuwalne także amaretto i migdały. W smaku słodka, alkoholowa, rozgrzewająca. Finisz gorzkawy, wytrawny, da się wyczuć sok wiśniowy.

Dalkowski, Wódka Wiśniowa 40procent.pl Blog o wódce
Dalkowski Wódka Wiśniowa

Wódka na Zielonym Pieprzu. Rzeczywiście w aromacie czuć pieprz ziołowy, ale także gałkę muszkatołową. Do tego dużo słodyczy, trochę migdałów, ma coś z marcepana. W smaku półwytrawna, ziołowo-piernikowa, przypomina też odrobinę grzańca galicyjskiego. W finiszu szczypie nieco w język, coś jak cynamon, da się też wyczuć aromat migdałowy do ciast.

Dalkowski, Wódka na Zielonym Pieprzu 40procent.pl Blog o wódce
Dalkowski Wódka na Zielonym Pieprzu

Wódka Jarzębinowa. Aromat słodki, dojrzałe jabłka, czerwona porzeczka. W smaku wyczuwalne morele, jarzębina. W finiszu dalej morele, jakby z pestką, lekka cierpkość, która zwiększa apetyt.

Dalkowski, Wódka Jarzębinowa 40procent.pl Blogo o wódce
Dalkowski Wódka Jarzębinowa

Ile kosztuje Dalkowski?

W większości sklepów, butelki wódek Dostępne są w tej samej cenie, zwykle od 40 do 45 zł za sztukę, choć w promocjach udaje się tę wódkę „upolować” nawet poniżej 35 zł.

Dalkowski – zestaw z Polski

Alkohole Dalkowski to doskonały pomysł na domową degustację w gronie przyjaciół i znajomych. Wódka na Zielonym Pieprzu może być ponadto dobrym uzupełnieniem potraw mięsnych. Pozostałe wódki smakowe świetnie sprawdzą się jako akompaniament deserów. Każdą z nich śmiało można serwować jako aperitif lub digestif. Fanom nowych smaków polecam przede wszystkim Wódkę Jarzębinową i Wódkę na Zielonym Pieprzu. Miłośnicy klasyki powinni spróbować Wódki Czystej Filtrowanej i oczywiście Wódki Wiśniowej. Zestaw wódek Dalkowski to również dobry pomysł na prezent dla osób zza granicy. Dobrze mieć w barku pełny komplet i podawać gościom wedle ich gustów.

[Wyprzedane] Wódka, poczuj różnicę: przyjdź na warsztaty degustacyjne, Katowice, 07.02.2020

Drodzy Czytelnicy,

dziękuję za zainteresowanie i rejestrację na warsztaty. Potrzebowaliście niespełna 11 dni aby wykupić wszystkie bilety. Od 28 grudnia wszystkie miejsca są już WYPRZEDANE. Poniższy tekst możecie więc traktować czysto informacyjnie.

Po udanym spotkaniu, które udało mi się przeprowadzić w październiku tego roku dla grupy zorganizowanej, postanowiłem pójść za ciosem. Czas na PIERWSZE OTWARTE warsztaty degustacyjne pod szyldem 40procent.pl. 7 lutego (piątek) 2020 roku, w wyjątkowym Longway: cocktail & vodka bar w Katowicach, będzie można (wraz ze mną), spróbować kilku alkoholi, o których pisałem już na blogu. Przygotuję też krótką prezentację zawierającą nieco informacji na temat historii i definicji wódki. [Jeśli nie chce Ci się czytać dalej i chcesz od razu wejść na stronę wydarzenia kliknij ten link]

Warsztaty degustacyjne wódka poczuj róznicę 40procent.pl
Warsztaty degustacyjne wódka poczuj róznicę 40procent.pl
warsztaty degustacyjne, wódka: poczuj różnicę
warsztaty degustacyjne, wódka: poczuj różnicę – perspektywa uczestnika

A zatem…

Czy jesteśmy świadkami rewolucji na rynku alkoholi wysokoprocentowych? Co oznacza kraft na rynku wódek? Czym różni się okowita od gorzałki? Jak smakuje Grochowica, Młody Ziemniak, czy Piołunówka Jakob Haberfeld?

Młody Ziemniak Butelka i kieliszki 40procent.pl blog o wódce
Młody Ziemniak, butelka i kieliszki
Grochowica w grochu
Butelka Grochowicy w towarzystwie grochu

Aby się dowiedzieć, weź udział w warsztatach degustacyjnych pokazujących wódkę od innej, lepszej strony. Podczas spotkania:

  • dowiesz się o historii i definicji wódki,
  • poznasz podstawy degustacji alkoholi wysokoprocentowych,
  • pozyskasz wiedzę o wyjątkowych alkoholach rzemieślniczych,
  • spróbujesz wybranych napojów spirytusowych z półki premium, wyselekcjonowanych specjalnie na okoliczność tego spotkania.
Poczujesz różnicę!

Warsztaty z 40procent.pl to spojrzenie na lepszą stronę wódki. Można powiedzieć, że to filozofia „Wódka 2.0”, czyli:

  • odpowiedzialna degustacja zamiast nadmiernej konsumpcji,
  • jakość zamiast ilości,
  • konfrontacja lokalnego kraftu z masową produkcją przemysłową.

Bilety

Jeśli szukasz pomysłu na piątkowy wieczór, chcesz spróbować czegoś nowego albo sprawić komuś prezent-niespodziankę, kup bilety na to wydarzenie. Dzięki uprzejmości i gościnności jednego z gospodarzy warsztatów: lokalu Longway, bilety można kupić w okazyjnej cenie: od 40 zł w preorderze (do 31.12, tylko 5 takich biletów) i 50 zł (od 01.01.2020). W sprzedaży także bilety Premium za 90 zł. Ich posiadacze otrzymają zestaw upominkowy: kieliszek do degustacji alkoholi mocnych, 2 próbki (tzw. sample)  o pojemności 50 ml wybranych przez mnie alkoholi degustowanych podczas spotkania.

W cenie biletu otrzymujesz:

  • Udział w prezentacji dotyczącej wódki
  • Mini warsztat z degustacji alkoholi mocnych
  • Degustację 4 porcji alkoholi (5×25 gr) podanych w kieliszkach degustacyjnych + jedna porcja – repeta wybranego z nich:
    • Grochowica, okowita z grochu – wyjątkowy produkt na polskim i nie tylko rynku spirytusowym. Destylat z grochu o przedniej mocy (53,9%). Autorzy receptury mówią, że to jest trunek dla prawdziwych „strąk menów”. Podczas warsztatów będzie można spróbować pierwszej, limitowanej edycji (5000 sztuk).
    • Młody Ziemniak 2018 – ikona polskiej destylacji stworzona przez legendę gorzelnictwa -Waldemara Durakiewicza w Krzesku koło Siedlec. Produkowany od 2009 roku, rocznikowany, perła w kolekcjach największych koneserów alkoholi. Przykładowo, butelka z 2013 roku kosztuje już ponad 600 zł. Każdy rocznik smakuje nieco inaczej. Podczas warsztatów będzie można spróbować Młodego Ziemniaka z 2018 roku.
    • Piołunówka – robi PIOŁUNUJĄCE wrażenie. Likier oświęcimskiej marki Jakob Haberfeld. Duża zawartość alkoholu jak na wódkę smakową (50%). Sekretem tego trunku jest kompozycja ziela piołunu i 11 innych ziół i przypraw korzennych. Dzięki temu w smaku wyczuwalne są zarówno gorycz, jak i słodycz.
    • NIESPODZIANKA – niech nazwa jednego trunku będzie owiana tajemnicą do samego końca 🙂
  • Możliwość wyrażenia swojej opinii na temat degustowanych alkoholi i dyskusji z innymi uczestnikami oraz prowadzącym
  • Możliwość obejrzenia mini kolekcji alkoholi należącej do Prowadzącego

Rekomendacje innych uczestników

Poniżej opinie kilku dotychczasowych uczestników warsztatów:

  • „Bardzo dobrze merytorycznie przygotowane warsztaty” (Wojtek)
  • „To było ożywcze i inspirujące spotkanie”. (Monika)
  • „Zaskakujące informacje o historii wódki. Nie miałem pojęcia o jej pochodzeniu”. (Marcin)
  • „Ciekawe było doświadczenie z destylatem z młodego ziemniaka. Odważny smak”. (Bezimienny)
  • „Nigdy nie przypuszczałem, ze podróż przez krainę wódki może być tak fascynująca.” (Piotr)
  • „Super spotkanie. Marcin, fajna prezentacja i szanuję wiedzę”. (Jacek)
Zapraszam,
Marcin Młodożeniec

Warsztaty tylko dla osób pełnoletnich. Prosimy o zabranie dowodów osobistych.



Ogólnopolski Salon Win i Alkoholi M&P w Katowicach: relacja

Miałem wątpliwości czy wybrać się na to wydarzenie. Wiadomo, przede wszystkim wino i whisky. Wódki jak na lekarstwo :). Wprawdzie miało pojawić się kilka czystych destylatów, ale czy to wystarczający powód, żeby zainwestować piątkowy wieczór? Okazało się, że tak. Poniżej relacja z jubileuszowego, dziesiątego Ogólnopolskiego Salonu Win i Alkoholi M&P a dokładnie z jego katowickiej części.

Festiwalowa atmosfera

Dzień katowicki, dziesiątego OSWiA, zgodnie z przewidywaniami, okazał się niezwykle udany. Bardzo dobry dla atmosfery spotkania był fakt, że festiwal zorganizowano w piątek (18 października). Dzięki temu, wolni od zobowiązań zawodowych uczestnicy, mogli w pełni oddać się zdobywaniu wiedzy i degustacji dobrej jakości trunków. Uwagę zwracało olbrzymie zaangażowanie osób obsługujących stoiska w dzielenie się wiedzą, i oczywiście, alkoholem. W zasadzie wszystkie stanowiska, wyposażone w bogate zapasy win i mocniejszych trunków, były nieustannie oblegane przez spragnionych nie tylko informacji uczestników.

50 zł za „all you can drink”

Bilet upoważniający do udziału w katowickim wydaniu OSWiA kosztował 50 zł. W tej cenie otrzymywało się kieliszki degustacyjne: po jednym do wina i alkoholi mocnych, wraz z praktyczną torebką pozwalającą powiesić sobie naczynie na szyi. Do tego, można było zakupić alkohole w specjalnej, festiwalowej cenie. Przede wszystkim jednak, wejściówka dawała prawo do odwiedzania stoisk, przy których ciągle trwały rozmowy ze specjalistami i degustacje wystawionych alkoholi (bez dodatkowych opłat). Na koniec, każdy uczestnik otrzymał prezent-niespodziankę, którą okazała się butelka wina Arrogant Frog (Cabernet Sauvignon-Merlot) w specjalnej, festiwalowej edycji. Dzień katowicki, w odróżnieniu od warszawskich (dwóch) dni festiwalu, łączył wystawę win z prezentacją alkoholi mocnych. W stolicy, salon wina i destylatów wysokoprocentowych zorganizowano oddzielnie (odpowiednio 16 i 17 października).

OSWiA Katowice

Z kieliszkiem po stoiskach

Z racji mojego hobby, skupiłem się na alkoholach wysokoprocentowych. Główny obiekt mojego zainteresowania, czyli wódki i okowity były reprezentowane tylko przez jeden trunek – japońską Nikka Coffey Vodka. Nikka produkuje przede wszystkim whisky (i gin), ma jednak w ofercie także wódkę uzyskiwaną z destylatów kukurydzianych oraz jęczmiennych. Degustacja na stoisku wypadła bardzo dobrze. Słodki, lekko owocowy aromat prażonego ziarna zachęca do poznania smaku, w którym łagodna słodycz gotowanej kukurydzy i złamana jest pikantnością pieprzu.

Nikka Coffey Vodka 40procent.pl Blog o wódce
Nikka Coffey Vodka

Z braku innych wódek, nie pozostało mi nic innego jak odwiedzić kilka stoisk z whisky, calvadosami i koniakiem. Idąc moim śladem można było spróbować irlandzkiej Writers Tears, szkockiej Kilchoman czy indyjskiej marki Paul John. Dobre wrażenie robiły koniaki reprezentowane m.in. przez markę Francios Voyer.

Świetny koniak z imponująca mocą
Świetny koniak z imponująca mocą

Niesłabnącym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Calvados Drouin. Można tu było spróbować rewelacyjnych destylatów z jabłek i gruszek promowanych osobiście przez francuskiego ambasadora marki, Hervé Pellerina.

Gin Selfie Herve Pellerin 40procent.pl Blog o wódce
Ja, Hervé Pellerin i promowany przez niego gin

Chciałoby się spróbować więcej trunków, ale niestety głowa nie jest z gumy a czas tylko jeden. Chyba jednak odwrotnie, czas z gumy a głowa jedna :). No cóż, OSWiA to takie wydarzenie, po którym może zakręcić się w makówce. W każdym razie spotkanie idealne zarówno dla laików, których spotkałem bardzo wielu, jak i osób już lekko wtajemniczonych (jak ja). Można pogłębić wiedzę dzięki rozmowom ze specjalistami, którzy starają się edukować jak tylko mogą. Dla mnie, mimo lekkiego rozczarowania brakiem wódek,  to było wartościowe wydarzenie. W jednym miejscu mogłem spróbować i porównać alkoholi, których w innych okolicznościach pewnie bym nie miał okazji poznać.

Podsumowując, katowicki dzień jubileuszowego, dziesiątego Ogólnopolskiego Salonu Win i Alkoholi to świetna okazja na spróbowanie nowych alkoholi. to również okazja zakupienia ich w wyjątkowej, festiwalowej cenie. Unoszący się wszędzie spiritus vini był katalizatorem wymiany wiedzy i nawiązywania relacji zarówno z wystawcami, jak i z innymi uczestnikami. Udział w OSWiA to znakomity pomysł na wieczór z przyjaciółmi, samodzielną eksplorację aromatów i smaków wysokiej jakości alkoholi, a nawet randkę.

Relacja z pierwszych warsztatów degustacyjnych 40procent.pl

Pisałem już kilkakrotnie o degustacjach, w których brałem udział jako uczestnik. Tym razem będzie inaczej. Znalazłem bowiem chwilę na podsumowanie pierwszych warsztatów degustacyjnych, które poprowadziłem sam. Pod szyldem 40procent.pl odbyło się niedawno spotkanie pt. wódka: poczuj różnicę. W tym tekście opisuję jego przebieg.

Od początku, czyli od końca

Zacznę trochę od końca, bo przeglądam właśnie opinie uczestników i widzę, że jak na pierwszy raz wyszło to naprawdę dobrze. Zależało mi, żeby odbiorcy dowiedzieli się co nieco o historii wódki i poznali podobne jej destylaty. Przede wszystkim jednak, chciałem aby poczuli różnicę w aromacie i smaku trunków, które wybrałem i zakupiłem specjalnie na okoliczność tego spotkania. Nie prowadziłem dotąd takich warsztatów. Nie dziwi Was pewnie, że byłem ciekaw jak uczestnicy odebrali wydarzenie i poprosiłem o krótkie opinie na przygotowanych kartkach. Pozwólcie, że trochę się pochwalę wybranymi fragmentami.

  • „Bardzo dobrze merytorycznie przygotowane warsztaty” (Wojtek)
  • „To było ożywcze i inspirujące spotkanie”. (Monika)
  • „Zaskakujące informacje o historii wódki. Nie miałem pojęcia o jej pochodzeniu”. (Marcin)
  • „Ciekawe było doświadczenie z destylatem z młodego ziemniaka. Odważny smak”. (Bezimienny)
  • „Nigdy nie przypuszczałem, ze podróż przez krainę wódki może być tak fascynująca.” (Piotr)
  • „Super spotkanie. Marcin, fajna prezentacja i szanuję wiedzę”. (Jacek)
Rekomendacje: warsztaty wódka poczuj różnicę 40procent.pl blog o wódce
Wybrane opinie uczestników warsztatów
Wybrane rekomendacje, warsztaty, wódka: poczuj różnicę 40procent.pl blog o wódce
Wybrane opinie uczestników warsztatów

Oczywiście były też głosy drobnej, konstruktywnej krytyki, ale te karteczki akurat zgubiłem 😊.

Degustacja na wyjeździe szkoleniowym

W spotkaniu wzięło udział 26 osób, głównie – autoryzowani partnerzy handlowi firmy z branży telekomunikacyjnej i IT, którą wspieram na co dzień jako menedżer. Tym razem jednak występuję w zupełnie nowej roli – hobbysty. Miejsce ciekawe i kameralne, jeden z niewielkich hoteli na jurze krakowsko – częstochowskiej w woj. śląskim. Przyjemny wieczór, po kolacji. Wszyscy w dobrych nastrojach i, co ważne – trzeźwi. Cały dzień wymagano od nich aktywności, najpierw ruchowych (m.in. zwiedzanie jaskiń) potem umysłowych (skupienie podczas prezentacji zarządu). Wreszcie, o 21:00, w niedużej sali konferencyjnej, start. Większość miała już ochotę na drinka, a tu… Znowu slajdy.

Warsztaty degustacyjne wódka poczuj róznicę 40procent.pl
Warsztaty degustacyjne, Wódka: poczuj różnicę

Część teoretyczna

Z dozą lekkiej niepewności odpalam więc prezentację zerkając na audytorium. O dziwo, jest jeszcze wyraz zainteresowania na twarzach. Byle go nie stracić. Zaczynam kilkoma pytaniami na rozruch, byłem bowiem ciekaw czy ktoś brał już udział w podobnych warsztatach.

Warsztaty: wódka, poczuj różnicę 40procent.pl blog o wódce
Rozpoczęcie warsztatów degustacyjnych, wódka: poczuj różnicę

Pytam o skojarzenia z wódką. Krótko dyskutujemy. Potem opowiadam krótko o genezie projektu 40procent.pl. Dalej, kilka slajdów o historii wódki – od czasów wynalezienia arabskiego al-kuhl, przez podróż technologii produkcji alkoholu etylowego z zachodu na wschód Europy, po czasy współczesne. Potem jeszcze trochę wiedzy o tym, jakie warunki musi w Unii Europejskiej spełniać alkohol aby na etykiecie mógł pojawić się napis wódka. Wreszcie – część degustacyjna.

Degustacja

Po krótkim wstępie dotyczącym m.in. optymalnej temperatury do degustacji wódki, opisie kieliszków i rozdaniu specjalnych kart z miejscem na ocenę i notatki zaczęliśmy próbowanie trunków.

Wódka: poczuj różnicę, wprowadzenie do degustacji 40procent.pl blog o wódce
Wódka: poczuj różnicę, wprowadzenie do degustacji

Przygotowałem na tą część 5 alkoholi. Poszliśmy moimi śladami degustacji. Były to bowiem destylaty, które dobrze znałem i opisywałem już na blogu. Wyjątkiem był Młody Ziemniak 2018, o którym poczytacie już niebawem. A zatem, czego próbowaliśmy?

warsztaty degustacyjne, wódka: poczuj różnicę
Wódka: poczuj różnicę – warsztaty

O każdym z alkoholi powiedziałem kilka słów aby wskazać różnice na poziomie produkcji, dystrybucji czy marketingu i cen produktów. Po krótkiej opowieści, każdorazowo degustowaliśmy opisywany trunek. Na początek jednak zaserwowałem czystą wódkę Biały Bocian, która była punktem odniesienia dla pozostałych alkoholi. Jak pisałem, zależało mi na tym, żeby uczestnicy „poczuli różnicę” w aromacie i smaku, zwłaszcza między destylatami czystymi. I to się udało! Na zadane pytanie: czy poczułeś(aś)różnicę pomiędzy serwowanymi trunkami (1-5), gdzie 1 – nie było różnicy, a 5 – bardzo duża różnica, wszyscy zaznaczyli „5”!

Po degustacji każdy z uczestników mógł poprosić o repetę alkoholu, który przypadł mu do gustu najbardziej. Była też chwilą na ożywioną dyskusję, wymianę opinii i pytania. Na pamiątkę, każdy mógł zatrzymać jeden kieliszek do degustacji.

Na zakończenie

Drodzy uczestnicy, jeśli to czytacie, raz jeszcze dziękuję Wam za aktywny udział, bardzo dobre opinie i motywację do dalszego działania. Cieszę się, że mogłem pokazać Wam inną, Lepszą Stronę Wódki. Gorące podziękowania dla organizatorów całego wyjazdu dla Partnerów: głównie Ani, za zaufanie, że ten pierwszy raz będzie od razu udany 😊 i Sandrze, za nieocenioną pomoc organizacyjną.

Szkoda, że z powodu ochrony danych osobowych nie mogę dodać zdjęć uczestników, musicie mi uwierzyć, że tam byli :).

Gdyby ktoś z Was zastanawiał się nad zorganizowaniem ze mną podobnych warsztatów, zapraszam do kontaktu na 40procent@40procent.pl.

Tradycyjnie, zachęcam Was również do obserwowania profili 40procent.pl na Instagramie i Facebooku. Tam możecie znaleźć więcej zdjęć i relacji.

No i bardzo ważne. Pamiętajcie, aby spożywać alkohol w sposób odpowiedzialny!

Grochowica – Alkohol dla „Strąk-menów”

Jedni rzucają nim o ścianę. Inni mieszają z kapustą. Pewna księżniczka nie mogła przez niego spać. Groch. W zupie – bohater imprez plenerowych, zwłaszcza tych z żołnierskim zacięciem. Zielony – często obecny w tradycyjnej sałatce warzywnej. Ale czy da się zrobić z niego alkohol? Artur Król, twórca receptury, udowadnia, że tak. I to jaki!  Poznajcie Grochowicę.

Groch w kieliszku grochowicy
Kieliszek Grochowicy z grochem

Z Grochowic do Kity Koguta

Artur Król, prezes spółki Grochowica Polska Sp. z o.o. wykazał się nie lada konsekwencją. Kilka lat temu,  kiedy pracował w innej branży, nie związanej z alkoholem, poczęstowano go bimbrem z grochu. Nomen omen miało to miejsce w miejscowości Grochowice w woj. dolnośląskim. Trunek przypadł mu do gustu do tego stopnia, że zakiełkowała w nim myśl, aby pewnego dnia stworzyć na bazie popularnej rośliny strączkowej własny produkt. Kilka lat później, urzeczywistnił swój pomysł mimo, że, trzymając się roślinnej nomenklatury, w branży był zupełnie zielony. W 2018 roku zakończył pracę na wysokim stanowisku w jednej z giełdowych spółek i zajął się na dobre produkcją alkoholu.

Wygląda na to, że warto było zaryzykować. Grochowica, jako pierwsza w naszym kraju okowita z grochu, spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności. Piszę to niedługo po degustacji zorganizowanej w warszawskim lokalu Kita Koguta przez Łukasza Gołębiewskiego. Spotkanie pozwoliło mi po raz pierwszy spróbować tego kraftowego trunku i wymienić opinie z innymi uczestnikami. Jeśli interesują Cię relacje z innych degustacji w tym miejscu przeczytaj teksty: degustacja wódek Wokulski i/lub Jakob Haberfeld – degustacja wódek i likierów.

Gołębiewski i Król
Łukasz Gołębiewski i Artur Król opowiadają o Grochowicy

Alkohol z charakterem

Wracając do samej Grochowicy. W tym alkoholu w zasadzie wszystko jest wyjątkowe. Butelka, produkowana we Francji, ma niespotykany obły z obu stron kształt i słuszną pojemność – 700 ml. Na przedniej etykiecie charakterystyczna typografia Grochowica z dopiskiem POLSKA. Poniżej zielono-złota naklejka wskazująca, że jest to okowita a surowcem jest groch. Do tego krótki tekst o pochodzeniu i jakości trunku, pojemność, nadrukowany podpis Artura Króla i informacja o zawartości alkoholu.

Grochowica w grochu
Butelka grochowicy w towarzystwie grochu

Tu warto się zatrzymać. Grochowica ma 53,9% vol. Ta moc nie jest przypadkowa. Jako podaje producent: „Jest to hołd dla wybitnego rosyjskiego uczonego, Dymitrija Mendelejewa, który w pracy „O połączeniu spirytusu z wodą” z 1865 r. ustalił, że najlepsza kontrakcja objętości występuje wtedy, gdy etanol z wodą zmieszany jest w stosunku molowym 1:3, co odpowiada 46,1 % wagi etanolu, czyli 53,9% objętości”.

Jak smakuje Grochowica

Autorzy trunku mówią żartobliwie, że jest to alkohol dla „Strąk-menów”. I trudno się nie zgodzić. Charakterny, zdecydowany alkohol o sporej mocy, który jednocześnie jest łatwy do picia. Ciekawy, lekko drożdżowy aromat, choć jednocześnie orzeźwiający, jakby z odrobiną cytrusów. Ciekawostka, po wtarciu w dłonie czuć świeże warzywa. W smaku ziemistość, gorzka czekolada, łupiny orzechów włoskich, laskowych. Finisz tytoniowy gorzkawy, czarna kawa, odrobina dymu. W aromacie i smaku da się wyczuć coś z gotowanych roślin strączkowych, ale wierzcie mi, gdybyście nie wiedzieli, nie wpadlibyście na to, że to jest destylat z grochu.

Trunek znakomity na męskie spotkania. Grill, biwak, wyprawa na ryby a może urodziny w męskim gronie? Grochowica będzie idealną towarzyszką. Świetny prezent, podarunek dla faceta z klasą i charakterem. W lokalu doskonale będzie pasować do tradycyjnych polskich potraw. Wg mnie znakomicie podkreśli smak bigosu, pierogów z mięsem, golonki, gęsi czy dziczyzny. Jeśli tylko traficie na ten trunek, warto wyłuskać parę groszy aby go spróbować. Butelka tego alkoholu kosztuje między 120 a 140 zł.

Polecamy wraz z Arturem Królem :).

Selfie_Mlodozeniec_Krol_40procent.pl
Takie tam selfie 🙂

Więcej zdjęć i relacji na profilach na Instagramie  i/lub Facebooku. Tam znajdziecie także zapowiedzi kolejnych postów.

3 Kilos Vodka Coco Gold – żeby ją pić trzeba zarabiać kokosy

Niedawno otrzymałem próbkę wyjątkowego alkoholu. Miałem sporządzić o nim tylko krótką notę degustacyjną, ale nie byłbym sobą gdybym trochę o nim nie poczytał. Przy okazji, 50ml wódki o nazwie 3 Kilos Vodka Coco Gold zrobiło na mnie takie wrażenie, że postanowiłem napisać i opublikować tu dłuższy wpis. Domyślam się, że mało kto miał do czynienia z tym alkoholem, więc może tekst Was zainteresuje. Tych którzy mieli okazję spróbować proszę o info jak Wam smakowała.

3Kilos_Vodka_Coco_Gold
Próbka 50 ml wódki smakowej 3 Kilos Vodka Coco Gold
Butelka 3Kilos Vodka Coco Gold
Butelka 3 Kilos Coco Gold: zdjęcie z: https://www.facebook.com/3KilosVodkaOfficial/

Czym jest 3 Kilos Vodka Coco Gold? To smakowa odsłona wódek od 3 Kilos (w ofercie jest jeszcze klasyczna czysta 3 Kilos Gold 999.9 i bezglutenowa 3 Kilos Silver 999.9). Podobnie jak pozostałe, sprzedawana w charakterystycznej butelce w kształcie sztabki złota. Smak uzyskano dzięki świeżym kokosom oraz naturalnym aromatom. Coco Gold powstaje na bazie spirytusu z holenderskiej pszenicy i jest poddawana pięciokrotnej destylacji. Produkt sprzedawany jest głównie na rynku amerykańskim. Alkohol w 2018 roku wygrał SIP Awards jako Najlepsza Wódka Smakowa.

Ogólne wrażenie

3 Kilos to bardzo dobrze zbudowana marka. Cała linia produktów inspirowana jest wydarzeniami z 1937 roku, kiedy rozpoczęto składowanie sztabek złota w amerykańskim Fort Knox. Dlatego właśnie ta data widnieje na butelce. To symboliczny moment historii, który podkreśla rosnącą siłę złota, a ten trunek ma to zaakcentować i nawiązywać kojarzącego się z nim do bogactwa. Takiego ciężkiego, amerykańskiego, „pozłacanego” bogactwa. I to się udało.

3Kilos Vodka Coco Gold
Coco Gold jako sztabki złota, zdjęcie z: https://www.facebook.com/3KilosVodkaOfficial

Kupując ten alkohol, kupujesz w pewnym sensie sztabkę złota. Nazwa 3 Kilos bierze się od ciężaru butelki. Właśnie tyle waży trunek przed rozpoczęciem konsumpcji. Wódka jest produkowana i butelkowana w Holandii. Sam alkohol destyluje się w miejscowości Schiedam na południu kraju. Wizerunkowo, trunek pasowałby do teledysków niektórych amerykańskich raperów choć pozycjonowany jest jako element nowoczesnego wielkomiejskiego stylu życia oraz luksusowego wypoczynku. Trunki marki 3 Kilos pokazywane są  również często przez pryzmat koktajli przygotowywanych na ich bazie.

3Kilos Coco Gold w mieście
3 Kilos Coco Gold w mieście, zdjęcie z: https://www.facebook.com/3KilosVodkaOfficial
3Kilos Coco Gold wypoczynek
3 Kilos Coco Gold, zdjęcie z: https://www.facebook.com/3KilosVodkaOfficial

Aromat

Wrażenia zapachowe są niesamowite. Intensywne, bogate, pełne. Przypomniały mi się karaibskie wybrzeża Belize pełne palm kokosowych. Że też wódka może tak pachnieć. Bardzo wyraźnie czuć kokos ale nie taki, jak z wiórek kokosowych. Zdecydowanie bardziej mleczny, słodki, kremowy. Mnie kojarzy się też z praliną rafaello. Bardzo wyraźny zapach wanilii, zauważalne nuty kwiatowe. Ten aromat zrobi wrażenie na miłośnikach każdego alkoholu. Dla mnie, świetna sprawa, choć sam aromat nieco zbyt silny i niektórym może wydawać się odrobinę sztuczny.

Smak

To jest naprawdę pyszne. W smaku kremowa gęsta słodycz. Intensywny kokos i wanilia. Dodatkowo smak migdałów i białej czekolady. W ustach robi się słodko i nagle bach – nieco pikantnego pieczenia na języku. Ta pikanteria przypomina mi nieco przyprawę chilli. Całość robi bardzo dobre wrażenie. Potem finisz. Dość długi. W przełyku i klatce piersiowej rozgrzewa a w ustach zostaje słodycz. Doskonałe na 2-3 porcje. Więcej może nieco zemdlić, zwłaszcza osoby o wytrawnych gustach.

3Kilos Vodka Coco Gold w mieście
Jak widać można się delektować również w wielkomiejskim zgiełku, zdjęcie z: https://www.facebook.com/3KilosVodkaOfficial

Podsumowanie i cena

Obcowanie z tym alkoholem to prawdziwa przyjemność. Aby wódka na stałe gościła w barku trzeba być albo bardzo wstrzemięźliwym (do czego zachęcam) albo zarabiać kokosy :). Litrowa butelka 3 Kilos Vodka Coco Gold w Polsce kosztuje średnio ponad 250 zł, czyli niemało. Alkohol jest smakowy i słodki, bardzo łatwy do picia, po prostu smaczny. Nie będzie więc łatwo poprzestać na jednym kieliszku. Tym bardziej, że moc alkoholu nie jest bardzo wysoka – wynosi 37,5%. Kiedy warto go kupić? Wydaje się, że to może być dobry prezent dla mamy lub teściowej lubiącej luksusy, świetny trunek towarzyszący np. wieczorowi panieńskiemu albo uzupełnienie deseru przy okazji rodzinnego spotkania. Oprócz tego nadaje się też na pewno na prezent biznesowy dla businesswoman lub przedstawicielki wolnego zawodu. Fani koktajli z łatwością będą potrafili na bazie 3 Kilos Vodka Coco Gold przygotować egzotyczne drinki, które zachwycą uczestników luksusowych „domówek”.

Jakob Haberfeld – degustacja wódek i likierów

Ostatnio pisałem o Jakob Haberfeld Story – wyjątkowym miejscu w Oświęcimiu, w którym odtwarza się historię i… receptury wódek. Dziś – notatka o degustacji wszystkich sześciu trunków dostępnych pod marką Jakob Haberfeld. Alkoholi próbowałem w doborowym towarzystwie podczas degustacji w warszawskim lokalu Kita Koguta, organizowanej przez Łukasza Gołębiewskiego*. Potem miałem okazję spróbować tych trunków raz jeszcze, przy okazji odwiedzin w samym muzeum.

W poprzednim odcinku, czyli krótko o historii

Przypomnę, że marka alkoholi Jakob Haberfeld nawiązuje do historii wpływowej oświęcimskiej rodziny, która w XIX i XX wieku z powodzeniem produkowała łącznie kilkaset rodzajów wódek, likierów i innych wysokoprocentowych alkoholi. II Wojna Światowa i czasy PRL to zmiana własności i częściowo – profilu działania fabryki. Po 1989 roku – przedsiębiorstwo upadło a zabudowania popadły w ruinę i zostały przeznaczone do rozbiórki. W 2007 roku teren kupił prywatny właściciel (nie związany z rodziną Haberfeldów) i zagospodarował innymi budynkami. W piwnicach nieruchomości stworzono jednak specjalną wystawę i pub, w którym można lepiej poznać historię wpływowego rodu. Nowi właściciele odtwarzają jednocześnie niektóre z historycznych wódek i likierów szukając inspiracji w dawnych recepturach. Więcej informacji o Fabryce Wódek i Likierów pod tym linkiem.

Kieliszki degustacyjne z wódkami i likierami Jakob Haberfeld
Kieliszki degustacyjne z wódkami i likierami Jakob Haberfeld

Niedawno pod marką Jakob Haberfeld wprowadzili na rynek pierwszą linię sześciu produktów, dostępnych w samym muzeum oraz kilku prestiżowych lokalach głównie  w Oświęcimiu i okolicach. W ofercie producenta są dziś: Czysta (żytnia – 40% vol.), Zgoda (ziemniaczana – 50%), Piołunówka (50%), Wiśniówka (30%), Orzechówka (36%) i Miodonka (40%).

Wódki Haberfeld Degustacja
Butelki wódki Jakob Haberfeld w czasie degustacji w lokalu Kita Koguta

Charakterystyczne, coraz bardziej popularne ostatnio butelki zawierają 500 ml trunku. Etykieta, która okleja całą butelkę dookoła, przedstawia m.in. wizerunek Fabryki Wódek i Likierów z czasów jej świetności. Tylna część etykiety to krótka historia przedsiębiorstwa i jej założyciela w jęz. polskim i angielskim. Wódki mają certyfikat koszerności Manchester Beth Din. Znajdziecie tu także QR code, który prowadzi do strony jakobhaberfeld.pl. Syntetyczny korek daje przyjemny efekt otwieranej butelki i pozwala na komfortowe przechowywanie wódki po otwarciu. Dzięki temu można degustować trunek wielokrotnie przy różnych okazjach.

Prelekcja i degustacja

Wprowadzenie do trwającego ok 90 minut spotkania przeprowadził Marcin Susuł, współtwórca marki wódek. Kilka slajdów i anegdot o rodzinie Haberfeldów oraz przygotowanych alkoholach wprowadziły uczestników w klimat XIX i XX wieku. Potem inicjatywę przejął Łukasz Gołębiewski i poprowadził degustację.

Marcin Susuł degustacja wódek Jakob Haberfeld
Marcin Susuł wprowadza do degustacji wódek Jakob Haberfeld
Degustacja wódek i likierów Jakob Haberfeld Łukasz Gołębiewski
Degustacja Wódek Jakob Haberfeld prowadzona przez Łukasza Gołębiewskiego

No dobrze jak więc smakują wódki i likiery Jakob Haberfeld? Poniżej moje krótkie komentarze oraz fachowe noty degustacyjne Łukasza Gołębiewskiego cytowane z tekstu  „Jakob Haberfeld w Kita Koguta” w serwisie spirits.com.pl.

Zgoda (żytnia, 40%).

Po raz pierwszy miałem do czynienia z wódką czystą o której można powiedzieć gęsta, ciężka. Delikatna słodycz, która pojawia się na początku prawie natychmiast złamana jest charakterystyczną dla żytniego spirytusu pikantnością.

Nota: Bardzo przyjemny i wyraźnie żytni aromat – mąka gruboziarnista, pieprz, ziele angielskie. W ustach lekka, mineralna, delikatnie mleczna, przechodzi w finiszu w kierunku ziołowym – koper.

Jakob Haberfeld Czysta - 40procent.pl
Jakob Haberfeld Wódka Czysta

Czysta (ziemniaczana, 50%).

Tu również element zaskoczenia. Wódki, ziemniaczane, które dotąd degustowałem były bardzo łagodne, kremowe, zdecydowanie mniej pikantne niż te produkowane z popularnych spirytusów zbożowych. Tu dało się wyczuć łagodność na początku, ale potem były dość pikantne.

Nota: Nuta korzenna – gałka muszkatołowa, lekko wanilia, krochmal, pieczone ziemniaki, mineralność, ziemistość. W smaku wyrazista, cierpka, wytrawna, z nutami chrzanu, pieprzu i kardamonu, w finiszu nawet jałowca.

Po wódkach czystych przyszedł czas na smakowe. Tu ważny komentarz. Raczej jesteśmy przyzwyczajeni do bardzo gęstych i bardzo słodkich trunków np. marek Soplica czy Lubelska. Jakob Haberfeld to inna jakość. Te alkohole są półwytrawne. Dzięki wysokiej jakości spirytusu i relatywnie niewielkiej zawartości cukru (prawdziwego a nie np. glukozy, którą często wykorzystuje się w przemsłowej produkcji wódek smakowych) można lepiej cieszyć się danym smakiem.

Miodonka (40%).

Miód na moje serce. Miodowa ale nie za słodka, nie jest również gęsta. Aromat i smak miodu wydają se bardzo naturalne. Wódka na bazie miodu wielokwiatowego.

Nota: Aromat dość lekki miodowy, lekka nuta propolisu, krupniku, do tego zaskakująca nuta chrzanu. Smak bardzo lekki, brakuje nieco gęstości. Finisz słodki i miodowy, deserowy.

Orzechówka (36%).

Zapach i smak orzechów ale taki nietypowy, świeży. Kiedy próbowałem drugi raz odwiedzając Jakob Haberfeld Story, obaj wyczuliśmy skórkę pomarańczy, czy owoce kandyzowane.

Nota: Zapach gorzkich młodych zielonych orzechów, syrop piniowy. W ustach gęsty, także jest dużo orzechów włoskich i orzeszków piniowych, lekka nuta trawiasta, wrzosowa, cukier. Smak gorzko-słodki, wyraźnie orzechy i nieco miodu, ale też trochę goryczki piołunu.

Wiśniówka (30%).

Lekko zaskakująca. Mało słodka. Smak pestek, ale nie dominujący. Osobiście nie jestem fanem wiśniówek. Mnie w tej nieco brakowało mocy.

Nota: W aromacie dużo wiśni, lekko pestka. Smak słodki, wiśniowy, soczysty z lekką nutą pestki. W finiszu syrop wiśniowy.

Piołunówka (50%).

Ta wódka zrobiła na mnie naprawdę PIOŁUNUJĄCE wrażenie. Ziołowa, ale nie tak intensywnie jak Becherovka. Gęsta, ale nie tak jak Jägermeister. Do tego 50% mocy. Gdybym miał najbardziej polecić tylko jedną ze smakowych Haberfelda to zdecydowanie tą.

Nota: Bardzo przyjemny, słodki zapach, czuć tu bardziej tatarak niż piołun, przyprawy korzenne, zwłaszcza gałka muszkatołowa, słodycz syropu z czarnego bzu, kumkwata, liczi, miętę i anyż. W smaku słodko-gorzka w stylu dawnych likierów żołądkowych, czuć: piołun, chininę, ale też imbir czy gałkę muszkatołową, a w finiszu gorycz.

Rozmowy po degustacji
Po degustacji w Kicie Koguta zawsze jest czas na rozmowy

Na koniec. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Oświęcimiu lub okolicach, lub też mieszkacie niedaleko – musicie koniecznie wybrać się do Jakob Haberfeld Story. W ciągu godziny poznacie historię Haberfeldów na własne uszy (wystawę najlepiej zwiedzać z zestawem audio) i spróbujecie przednich, dostępnych tu wódek i likierów. Na pewno jakieś kupicie. W mojej kolekcji jest już Zgoda i Piołunówka.

Degustacja z bratem w Jakob Haberfeld Story
Degustujemy z Bratem w Jakob Haberfeld Story

Jeśli lubisz teksty o degustacjach przeczytaj jeszcze o degustacji wódek Wokulski , Jak smakuje Miler Spirits, czyli kto klika dzika

albo Degustacja w Muzeum Polskiej Wódki.

Podłącz się na na Instagramie  i/lub Facebooku aby być na bieżąco.

* Łukasz Gołębiewski – Prowadzi największy w Polsce serwis poświęcony mocnym alkoholom Spirits.com.pl. W 2014 roku opublikował monografię pt. Wódka, prezentującą historię trunku i najważniejsze światowe marki. Redaktor naczelny i wydawca dwumiesięcznika o napojach wysokoprocentowych „Aqua Vitae”. Cyklicznie organizuje degustacje alkoholi w warszawskim lokalu Kita Koguta.

Jak smakuje wódka Miler Spirits, czyli kto klika dzika

Jest taka społeczność w sieci, która lubi dzika i klika. Po prostu Klika Dzika. Ponad 5000 osób, które dzielą się m.in. informacjami na temat męskiej mody, dobrego stylu a także – alkoholi. Użytkownicy płci męskiej są tu dzikami a żeńskiej – sarenkami. Jak tu trafiłem? Oczywiście dzięki wódce. Ziemniaczanej.

Klika dzika

Przywódcą tego niepokornego, ciągle rosnącego stada jest nazywany tu Dzikiem Naczelnym, Tomasz Miler, przedsiębiorca, bloger, ekspert w świecie whisky i innych mocnych alkoholi, promotor eleganckiego męskiego stylu. Udało mu się stworzyć ciekawy biznes (Miler Menswear) i ofertę skupioną wokół męskiej odzieży. Garnitury, poszetki, koszule, paski, od niedawna buty, męskie akcesoria odzieżowe itd. Do tego marka, pod którą dostępne są mocne alkohole (Miler Spirits) promująca świadome spożywanie napojów wysokoprocentowych (koniak, armaniak, calvados, rum). Wszystko okraszone imponujących rozmiarów społecznościami w social media. No dobrze. A co z tą wódką?

klika Dzika Logo grupy
Tak wygląda Klika Dzika na Facebooku

Kilka miesięcy temu, poszukując ciągle nowych źródeł wiedzy o wódce i alkoholach wysokoprocentowych natknąłem się na kanał na YT Tomasza Milera a tam, na wideo: „Jak zrobić własną wódkę?”. To prawie 55 minutowy materiał o genezie wódki ziemniaczanej Miler Spirits i jej cechach. Tak, Tomasz Miler sprzedaje także wódkę. Pod własną marką. Postanowiłem zapisać się na najbliższy rozlew, maj 2019. Działa to tak, że podajesz swój adres email i w odpowiednim momencie otrzymujesz powiadomienie, że wódka jest już w sprzedaży i możesz ją zamówić. Zamówiłem dwie. Cena za sztukę: 89 zł (dostępna jest także edycja limitowana w wersji 50% za 149 zł).

Tomasz Miler i wódka MIler Spirits
Tomasz Miler i jego wódka

O wódce ziemniaczanej Miler Spirits

Kiedy przesyłka dotarła, mogłem przyjrzeć jej się bliżej. Przyjemna butelka o obłym kształcie. Zakorkowana i zapieczętowana naklejką z napisem Miler Spirits 42%. Na większą niż 40% moc można sobie pozwolić bez uszczerbku dla przyjemności konsumpcji wówczas, kiedy spirytus jest bardzo dobrej jakości. Pomaga też charakterystyka spirytusu ziemniaczanego, który w porównaniu do zbożowego daje wódce zwykle bardziej łagodny, kremowy smak. Butelka ma bardzo grube dno, i pojemność 700 ml. Z ciekawości zważyłem. 1511 gram w dłoni powoduje, że myślisz: konkret! Z butelki zerka jednym okiem dzik z logo Miler Spirits. Na ręcznie wypisanej etykiecie – pochodzenie: Wielkopolska, profil smakowy: łagodna i słodka, zabutelkowano: maj 2019 i ręczny podpis Tomasza Milera.

Wódka Miler Spirits 42%
Wódka Miler Spirits

Pierwsza degustacja

Mimo, że miałem już butelkę u siebie, pierwszy raz spróbowałem wódki Miler Spirits podczas warsztatów degustacyjnych Miler Tour. To takie road show po Polsce, podczas którego Tomasz Miler za dnia pokazuje swoją ofertę odzieżową a późnym popołudniem i wieczorem organizuje degustacje. Można spróbować przede wszystkim alkoholi leżakowanych, choć jednym z 6 degustowanych trunków była wódka ziemniaczana Miler Spirits w wydaniu 42%. Pokazanie się tej wódki w gronie 14letniego Single Malt czy 8letniego Calvadosu to dla niej duże wyzwanie i trudny egzamin.

Whisky Single malt
Clynelish Single Malt 14 lat
Calvados Roger Groult 8 lat
Calvados Roger Groult 8 lat

Jak więc smakowała wtedy wódka ziemniaczana Miler Spirits?

Nie otrząsa

Aromat. To już jest ta półka wódki, w której łatwo da się wyczuć dużo więcej niż sam alkohol. Wyraźnie – słodycz, kremowość, zapach skórki ziemniaka.
Smak. Inny niż popularne wódki zbożowe a nawet ziemniaczane. Na początku słodkawa, kremowa (śmietankowa?) Delikatna. Na końcu (finisz) pikantna, pieprzna.
To jest wódka łatwa do picia, jak mówi o niej  Miler. Zainspirowany jedną z Klientek powtarza, że trunek w swej kategorii wyróżnia się tym, że „nie otrząsa”.

I trudno się z nim nie zgodzić. Butelka Miler Spirits może być uzupełnieniem towarzyskiej degustacji lub przedmiotem typowej, biesiadnej (choć odpowiedzialnej!) konsumpcji. Zabranie na spotkanie towarzyskie butelki wódki ziemniaczanej Miler Spirits lub poczęstowanie swoich gości porcją tego trunku na pewno wzbudzi zaciekawienie i będzie tematem do rozmów. Nikt też nie powinien rozczarować się jej smakiem i aromatem. Dobrym podsumowaniem może być też recenzja jednego z VLOGerów. Skipior powiedział: „Czyli wódka jednak może być dobra. W ogóle nie śmierdzi”. I Potem: „ja jako osoba, która pierwszy raz pije dobrą wódkę jestem zaskoczony, że wódka nie musi śmierdzieć. Jestem zachwycony tym jakie może dawać aromaty, jak długo one się utrzymują. Jak fajnie może być zbalansowany alkohol. Kurczę. W ogóle nie czuć tej mocy”.

Na koniec wspólne zdjęcie ze spotkania

Tomasz MIler i ja
Tomasz Miler i ja

Więcej zdjęć i relacji na profilach na Instagramie  i/lub Facebooku . Nie zapomnij się tam podłączyć :).

Na zdrowie!

Zdjęcia zatytułowane: Tak Wygląda Klika Dzika na Facebooku, Tomasz Miler i jego wódka opublikowałem tu dzięki uprzejmości Tomasza Milera.

Degustacja w Muzeum Polskiej Wódki

Kiedy tylko wraz z Bratem, zakończyliśmy zwiedzanie Muzeum Polskiej Wódki, o którym piszę w artykule Wizyta w Muzeum Polskiej Wódki, zostaliśmy zaproszeni do części barowej. Tak się złożyło że cała „grupa” wycieczki składała się tylko z dwóch osób – mnie i mojego Brata a więc końcowa degustacja zorganizowana była wyłącznie dla nas.

Degustacja to dodatkowa, płatna (15 zł/os) atrakcja na zakończenie zwiedzania Muzeum Polskiej Wódki. Standardowo jest to możliwość spróbowania 3 alkoholi pod okiem barmana. My trafiliśmy na dzień promocji i nasza degustacja była rozszerzona o jedną wódkę klasy premium. W ostatniej części naszej wycieczki spróbowaliśmy więc 4 wódek. Były to: Wyborowa (żytnia), Luksusowa (ziemniaczana), Ostoya (pszeniczna) oraz Wyborowa Exquisite. Ta ostatnia to wódka typu single estate, produkowana z jednego gatunku żyta (Dankowskie Diament) pochodzącego z jednego pola. Ale hola hola, degustacja Wyborowej? Ktoś mógłby zapytać? Tak, nawet w Wyborowej można wyczuć aromaty i smaki inne niż typowo spirytusowe.

Wspomnienie innych degustacji

Zanim zaczęliśmy degustację, próbowałem przypomnieć sobie udział w innych tego typu wydarzeniach przy okazji zwiedzania podobnych muzeów. W Jameson Distillery w Dublinie końcowa degustacja była na tyle zachęcająca, że po niej w ogóle zacząłem pić whisky. Wcześniej nie miałem do niej przekonania. W muzeum browaru Guinessa (Guiness Storehouse), również w Dublinie, mogłem po raz pierwszy spróbować tego trunku w jego ojczyźnie. Tam zrozumiałem co znaczy „smooth” w kontekście tego napoju. Muzeum Heinekena w Amsterdamie zakończone wizytą w ciekawie zaaranżowanym klubie z możliwością skonsumowania małego piwa – też ciekawe doświadczenie. Byłem więc bardzo ciekaw jak zostanie przeprowadzona ta degustacja. W końcu można by powiedzieć „wódka to wódka, co tu degustować”.

Wódka w 4 odsłonach

Usiedliśmy na hookerach przy ladzie, naprzeciw przygotowanych już dla nas uzupełnionych kieliszkach typu sniffer (po 4 sztuki na osobę). Za barem Pan Marcin, który zrobił nam krótkie wprowadzenie do degustacji (o tym jak degustować wódkę opiszę w innym tekście) no i do dzieła. Temperatura trunków, ok 10 stopni Celsjusza. Poniżej notatki z doświadczeń zapachowo-smakowych. Pan Marcin mocno pomagał i naprowadzał nas na to, czego właściwie doświadczamy. Z perspektywy ciągle jeszcze laika – różnice dało się wyczuć, ale dość trudno było je wtedy w prosty sposób nazwać i opisać.

Degustacja w Muzeum Polskiej Wódki
Degustacja w Muzeum Polskiej Wódki.

Jako pierwsza – wódka czysta Wyborowa, klasyczna – żytnia. Kilka ruchów kieliszkiem dla uwolnienia aromatów, zatrzymanie w ustach na kilka sekund i konsumpcja. Wyczuwalny mocno chlebowo- zbożowy aromat, lekko spirytusowy. W smaku pieprzna, pikantna z elementem słodkości. Długo pozostawia posmak na języku (tzw.finisz). Wyraźne rozgrzewanie wyczuwalne w górnej części klatki piersiowej.

Jako druga – Luksusowa. Da się wyczuć zapach surowych ziemniaków. Smak dużo bardziej łagodny od żytniej, gładki. Lekko jakby maślany. Nie rozgrzewa tak mocno jak poprzednia. Delikatnie mości się w przełyku (ok, może trochę przesadziłem :)).

Jako trzecia Ostoya. Pszeniczna. Z bieszczadzkich pól. Coś jakby w połowie drogi pomiędzy poprzednimi trunkami. Wyczuliśmy nieco pikantności w smaku. Trochę piecze w język ale nie tak jak żytnia, ma w sobie coś z łagodności, kremowości wódki ziemniaczanej. Da się wyczuć słodki posmak.

Na koniec, Wyborowa Exquisite zdecydowanie najdroższa z degustowanych przez nas w Muzeum (ok 110 zł za 0,7), w charakterystycznej butelce zaprojektowanej przez słynnego architekta Franka Gehry. Żytnia a najłagodniejsza w smaku. Pije się ją bez grymasu (może dlatego, że to był już 4 kieliszek :)). Wyczuwalny zapach zbóż. W smaku aksamitna, delikatna, podobno koneserzy wyczuwają orzechy.

Finalnie, miły akcent, akt nadania godności konesera Polskiej Wódki :).

Degustować czy konsumować?

Być może wielu osobom wyda się to zaskakujące, ale rzeczywiście nawet czyste wódki w znaczący sposób różnią się od siebie aromatem i smakiem. Kilka słów o danym trunku, odpowiednia temperatura serwowania i właściwy kieliszek pozwalają wyczuć istotne różnice między zawartościami butelek. Tak. Dobrą wódkę warto degustować. Od razu dodam, że jak mówią eksperci, dalsza degustacja po przyjęciu kilku (4-6 w zależności od organizmu) porcji alkoholu traci swój sens. Po takiej dawce prawie każdy trunek wydaje się lepszy i trudniej ocenić jego prawdziwy smak i aromat. Zachęcam więc do umiarkowanej degustacji, odradzam przesadną konsumpcję. Pij odpowiedzialnie!

Degustacja wódek Wokulski

Książka pt. Wódka napisana przez Łukasza Gołębiewskiego była moją pierwszą książkową  lekturą związaną z napojami wysokoprocentowymi. Dlatego kiedy dowiedziałem się, że autor osobiście organizuje cykliczne degustacje różnych typów alkoholi w warszawskim lokalu Kita Koguta, bardzo chciałem się tam wybrać.

Alkohole „kraftowe”?

Doskonałym pretekstem była degustacja destylatów linii Wokulski wyprodukowanych przez BZK Alco. Napoje spirytusowe tej marki są promowane jako „kraftowe”. Na pierwszy rzut oka trochę kłóci się to z tym, że są wytwarzane na wielką skalę w jednym z najnowocześniejszych zakładów produkcyjnych w Polsce przez jedną z największych firm przetwórstwa rolnego (ta sama grupa kapitałowa co Bakoma). No cóż, prawo ani rynek nie definiują czym jest kraft na rynku napojów spirytusowych. Marki mogą więc bez ograniczeń używać tego określenia na etykietach (podobnie jak „rzemieślniczy”) i interpretować je po swojemu. Podobne wątpliwości mieli pozostali uczestnicy degustacji. W każdym razie jeśli marce uda się stworzyć wiarygodność swej kraftowości – ma szansę zająć dobre miejsce na niszowym ciągle jeszcze rynku. Ale co to właściwie znaczy kraft? To temat na osobny tekst. Tymczasem…

Co nieco o produkcie

Wódki Wokulski rozlewane są do wyróżniających się kształtem butelek z charakterystycznym zamknięciem przypominającym np. korek w piwie Grolsch. Na każdej etykiecie pojawia się określenie alkohole kraftowe. Linia Wokulski to 5 wódek: bezglutenowa, bio, rzemieślnicza, bimber i pigwa  z whisky irlandzką. Producent opisuje linię, niejako uzasadniając jej „kraftowość” poprzez inspirowanie się rzetelnością polskich rzemieślników z XIX wieku. Ponadto firma podaje, że receptury czerpią z historii gorzelnictwa szanując tradycyjne receptury.[1] Alkohole powstają w limitowanych partiach i są rocznikowane. Ciekawostką jest to, że gorzelnicy postawili w tej linii na kupaż, czyli mieszanie destylatów aby uzyskać unikalny smak. Wokulski to także jedna z nielicznych marek tego typu dostępna w dyskontach Aldi czy Lidl.

Na etykietach można przeczytać m.in.

Wokulski Bimber: „W procesie produkcji bimbru kluczową role odgrywa zacier. Jest to mieszanina zboża, ziemniaków lub melasy z wodą i drożdżami. Całość poddaje się fermentacji, w przypadku zacieru do bimbru częstym surowcem były owoce. Bimber, który Państwu przedstawiamy, to produkt oparty na destylatach otrzymanych ze zbóż oraz owoców najwyższej jakości.”

Wokulski Rzemieślnicza: „Nasza wódka to nie tylko produkt wytwarzany metodą rzemieślniczą, ale także produkt stworzony z niezwykle bogatej mieszaniny destylatów zbożowych i owocowych w procesie kupażu.”

Degustacja ze smakiem

Wracając do degustacji. Kita Koguta to lokal w warszawskim Śródmieściu, który, przynajmniej w opinii moich znajomych mieszkających w stolicy, słynie ze świetnych koktajli. Tych nie miałem szans spróbować, bo degustacje Pana Łukasza prowadzone są wówczas gdy lokal jest zamknięty dla Klientów. W poniedziałki. No i nie dla koktajli tu przyjechałem.

Na czym polegała degustacja? Na początek luźne rozmowy z innymi uczestnikami. Organizatorzy zadbali aby w tej części, chętni uczestnicy jeszcze przed degustacją mogli spróbować też innych produktów BZK Alco. Była to linia kordiałów (tak określano kiedyś mocny, szlachecki trunek, coś jak nalewka) Senator Komorowski. Podobno duma koncernu. Jak by nie było swojego nazwiska marce użyczył jeden ze współwłaścicieli Bakomy – Zbigniew Zygmunt Komorowski.

Potem każdy mógł zająć wygodne miejsce na sofie i posłuchać nieco o każdym z degustowanych trunków i ich spróbować. Jak powiedział mi Łukasz Gołębiewski: teraz wódki robi się po to, aby smakowały. I to się potwierdziło. Degustowaliśmy zawartość wszystkich butelek Wokulski: Każdy z uczestników mógł wypowiedzieć swoją opinię nt smaku i aromatu i porównać swoje wrażenia z odczuciami prowadzącego. Poniżej krótki opis produktów i notatki z niektórych wyczuwanych przeze mnie i innych uczestników smaków i aromatów.

Wokulski: wódka z surowców bezglutenowych

Czy wódka może być bezglutenowa? Oczywiście, wystarczy że jest z ziemniaków. Ta nie jest. Produkt powstał bowiem z destylatów kukurydzianych. W rezultacie da się wyczuć delikatny aromat płatków kukurydzianych, ale również aromaty zbożowe. W smaku dość pikantna, jakby lekko chrzanowa, przypomina wódki żytnie czy pszeniczne.

Wokulski: bio

Żytni destylat Wokulski zdecydowanie różni się w smaku od innych wódek z tego zboża, które próbowaliście. Producent podaje, że jest wytworzony z upraw na których nie wykorzystuje się środków chemicznych. Aromat mocno zbożowy, ale bardzo słodki. W smaku ewidentny, niespotykany słodki posmak słomy, ale przyjemny. Zanotowałem też mleczny, kremowy finisz.

Wokulski: rzemieślnicza

To zakup tej wódki zainspirował mnie to pogłębiania wiedzy o alkoholach wysokoprocentowych. Marka podaje, że produkt powstaje w procesie kupażu (mieszania) destylatów zbożowych i owocowych. Niespodziewany owocowy aromat. Smak nieco cierpki, kwaśny, też owocowy: jabłka-gruszki, aronie, agrest.

Wokulski: bimber

Słowo bimber na etykiecie zobowiązuje. Da się wyczuć charakterystyczny aromat drożdży, owoce i anyż. W smaku  wyczuwalne owoce, trochę jak w rzemieślniczej – jabłka i gruszki, ale z drożdżowością. Uczestnicy spodziewali się większej mocy – jednak słowo bimber zobowiązuje. 40% w tym przypadku to nieco za mało.

Wokulski: whisky z pigwą irlandzką

To już ewidentny kierunek w stronę wódek smakowych. Jak powiedział jeden z uczestników „dla tych co nie lubią wódki”. Nieco zaskakuje fakt, że wyraźnie wyczuwalna pigwa nie jest słodka i cierpko-wytrawna. Zarówno w aromacie jak i smaku. Whisky nieco za mało wyczuwalna.

Na koniec kilka artefaktów 🙂 czyli książeczka klubu Spirits Tasting Club oraz przypinka.

Ciekawe doświadczenie na wyciągnięcie ręki

Część linii Wokulski już znałem (rzemieślnicza i bimber). Pozostałe były dla mnie nowością. Wszystkie produkty warte są spróbowania. Choćby po to, aby „poczuć różnicę” pomiędzy tymi produktami a np. wódkami czystymi innych marek. Ryzyko związane z podjęciem pierwszej próby relatywnie niewielkie. Butelka 0,5 litra w sieci Aldi czy Lidl kosztuje 27,99 zł. Warto domową degustację poprzedzić inną, „profesjonalną” aby lepiej poczuć „klimat” trunku. Eksperci pomagają dostrzec to, co dla laika na początku często jest trudne do uchwycenia. Dobrym rozwiązaniem jest wzięcie udziału w jednej z degustacji Łukasza Gołębiewskiego. O szczegółach można się dowiedzieć z serwisu spirits.com.pl. Koszt to zwykle 40 zł/osoba.

Warto odróżniać degustację od konsumpcji. Aby maksymalizować radość z próbowania alkoholu należy zadbać o odpowiedni kieliszek i temperaturę trunku, który oczywiście powinien być dobrej jakości. O samym akcie degustacji napiszę już niebawem. Tymczasem pamiętajcie aby korzystać z alkoholu w sposób odpowiedzialny.

I jeszcze jedno. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, obserwuj profil 40 procent.pl na Instagramie  i/lub Facebooku .

[1] https://bzkalco.pl/kategoria/alkohole-kraftowe/