Smaki Sycylii w Distillerie dell’Etna: relacja z wizyty

To było z pewnością moje najbardziej spontaniczne zwiedzanie destylarni odkąd bliżej zainteresowałem się alkoholami wysokoprocentowymi. Tak się złożyło, że spędzałem długi listopadowy weekend z Narzeczoną w Katanii, portowym mieście we wschodniej części centralnej Sycylii. Po dwóch dniach pięknej słonecznej pogody, aura zdecydowanie się popsuła. Co tu więc robić? Szczęśliwie znalazłem na mapie oddaloną o nieco ponad 20 km destylarnię grappy a potem jej profil na Facebooku. Napisałem w wiadomości, że jestem blogerem z Polski i zależy mi na odwiedzeniu tego ciekawego miejsca. Chwilę potem wykonałem telefon, przedstawiłem się i Alessandro, jak się potem okazało, menedżer i dziedzic rodzinnego biznesu powiedział: zapraszam. Nie trzeba mi było tego dwa razy powtarzać. Godzinę później siedzieliśmy w pociągu jadącym na północ, urokliwą trasą wzdłuż wybrzeża Morza Jońskiego, u podnóży Etny.

Alessandro Russo Distilerrie dell'Etna
Proszę Alessandro, żeby pokazał mi co jest w środku 🙂

Jedna z ostatnich destylarni grappy na Sycylii

W niewielkiej miejscowości Santa Venerina, w pobliżu włoskiej Katanii, z powodzeniem działa jedna z ostatnich sycylijskich destylarni. Rodzinna firma, Fratelli Russo, od 1870 roku produkuje tu alkohole. Zlokalizowany u stóp Etny zakład przez wiele lat słynął z wysokiej jakości spirytusu wytwarzanego z winogron, który potem inni producenci wykorzystywali do produkcji różnego rodzaju alkoholi. Długo destylację prowadzono tu miedzianych alembikach, jednak z czasem, głównie z uwagi na konieczność czaso- i kosztochłonnych prac serwisowych, zamontowano kolumny destylacyjne ze stali nierdzewnej (Inox). Od tego czasu alkohol powstaje w warunkach próżniowych, w niższej temperaturze, co korzystnie wpływa na aromat i smak wytwarzanych trunków. Jednocześnie produkcja stała się bardziej ekonomiczna i ekologiczna (mniejsze zużycie prądu).

Aparatura destylacyjna w Distillerie dell'Etna
Aparatura destylacyjna w Distillerie dell’Etna
Aparatura destylacyjna w Distillerie dell'Etna
Aparatura destylacyjna w Distillerie dell’Etna

Kamień milowy w rodzinnym biznesie

Przełomem dla biznesu była decyzja braci Salvatore i Giuseppe Russo o dalszych inwestycjach i stworzeniu własnego parku maszynowego. Ich potomkowie, dziś zarządzający firmą, kontynuują procesy inwestycyjne, dzięki którym powstała nowoczesna linia produkcyjna, umożliwiająca destylarni wytwarzanie całej gamy własnych trunków. Jednocześnie, firma kontroluje wszystkie etapy produkcji. Dziś powstają tu m.in.: grappy, destylowane zarówno z jednego rodzaju winogron, jak i blendy (np. kultowa grappa dell’Etna – z trzech różnych szczepów). Dumą Distillerie dell’Etna są także produkowane rzemieślniczymi metodami likiery (np. z opuncji, owoców cytrusowych czy kasztanów). Do najpopularniejszych należą Limoncello di Sicilia (ze zbieranych u podnóży wulkanu cytryn), korzenno-ziołowy aperitif Amaro di Sicilia oraz rozlewany do butelek ręcznie pokrywanych kamieniem wulkanicznym, Fuoco del Volcano (ziołowo-różany likier o mocy 70%). Poza bogatą gamą likierów dostępna jest tu również brandy, m.in 5letnia i 23letnia.

Spirytus z winogron Distillerie dell'Etna
Spirytus z winogron Distillerie dell’Etna
Alkohole z Distilleria dell"Etna 40procent.pl
Wybrane alkohole produkowane w Distillerie dell’Etna

Wszystkie składniki wykorzystywane w produkowanych tu alkoholach, z wyjątkiem cynamonu (Cejlon), pochodzą z Włoch, z tradycyjnych upraw. Oprócz lokalnego rynku, firma eksportuje do większości krajów Europy, Kanady, Japonii, Brazylii, Kolumbii, Afryki Południowej, Australii i wielu innych. Na polskim rynku można znaleźć m.in. grappę jednoskładnikową otrzymywana przez destylację sycylijskiego szczepu winogron Nerello Mascalese.

Degustacja wybranych trunków

Alessandro Russo, menedżer Distillerie dell’Etna zaprosił mnie także na krótką degustację do której wybrałem trzy produkty linii Grappa dell’Eetna.

  • Grappa Malvasia delle Lipari. Nazwa tej grappy pochodzi od rodzaju winogron, z którego jest wytwarzana. Malvasia jest typowym szczepem uprawianym na Wyspach Liparyjskich, na północ od Sycylii, z bardzo słodkimi i delikatnie pachnącymi winogronami. W aromacie jest słodka, lekko kwiatowa z nutami wanilii i cynamonu. W smaku delikatna, słodka, można wyczuć dojrzałe jabłka, opuncję, później kora dębu, która obecna jest także w krótkim finiszu.
  • Grappa Sublime. Ta, starzona przez 12 miesięcy w dębowych beczkach po winie nabiera przyjemnego bursztynowego koloru. W aromacie wyczuwalna kora dębu, suszone winogrona, kwiaty. W smaku słodka wanilia, krem czekoladowy, kakao. Finisz krótki, korzenny, wyczuwalny marcepan.
  • Nettare dell’Etna. Likier miodowy na bazie grappy z miodu z kwiatów pomarańczy. Wyraźny miodowy, słodki aromat. W smaku słodki miód, owoce cytrusowe – słodkie pomarańcze. Idealny, łatwy do picia towarzysz deserów o mocy 35%.

Wszystkie alkohole smakowały znakomicie. Jestem pewien, że pozostałe produkty mają podobną jakość. Jeśli więc zawitacie na Sycylię, koniecznie spróbujcie produktów od Distillerie dell’Etna. Nie będziecie żałować. Na zdrowie!

Podarunki Distillerie dell'Etna
Podarunki od gospodarzy obiektu

Wizyta w House of Bols w Amsterdamie

„Twoja najlepsza godzina w Amsterdamie.” Tak promuje się House of Bols – muzeum marki kojarzonej w Polsce przede wszystkim z wódką. W stolicy Holandii Bols to jednak przede wszystkim bogata tradycja i globalny sukces likierów smakowych oraz tradycyjnego holenderskiego ginu – jenever. Kilkaset metrów na południowy zachód od ścisłego centrum miasta, nieopodal parku Vondelpark można poznać historię i smak trunków z kilkusetletnią tradycją. W tym tekście piszę co nieco o odwiedzinach w House of Bols.

House of Bols wejście 40procent.pl Blog o wódce
Wejście do House of Bols

 

Łódka i wódka Bols

Marka Bols mocno wpłynęła na polski rynek czystej wódki. Użyłem słowa wpłynęła nie przypadkowo. Domyślam się, że większość z Was pamięta słynną kampanię marketingową „Łódka Bols”, która, omijając ograniczenia prawne związane z promocją alkoholu, mogła być emitowana m.in. w telewizji. Cykl spotów promujących „żeglarstwo”, choć kontrowersyjny z punktu widzenia etyki biznesu, osiągnął sukces w sferze budowania świadomości marki. Sformułowanie „łódka Bols” przeniknęło do języka potocznego jako synonim wódki w sytuacjach, w których nie chce się o niej mówić w sposób bezpośredni.

Nie każdy wie, że geneza tej marki związana jest ze stolicą Holandii a czysta wódka wcale nie jest najważniejszym trunkiem serwowanym przez producenta. Słowo Bols na etykiecie to nazwisko rodziny, która produkowała alkohol w jednej z dzielnic Amsterdamu już w 1575 roku. Mówi się, że to najstarsza na świecie marka alkoholi destylowanych.

House of Bols w liczbach 40procent.pl - Blog o wódce
House of Bols w liczbach

Lukas Bols – autor globalnego sukcesu

Wzrost popularności alkoholi Bols nastąpił w połowie XVII wieku. To wtedy firma rozpoczęła produkcję jenever, czyli bardzo popularnego do dziś w Holandii i Belgii ginu. Jednak kluczowy moment dla rozwoju działalności to czasy Lukasa Bolsa, wnuka pierwszych założycieli. Od roku 1700, jako główny udziałowiec Kompanii Wschodnioindyjskiej miał pierwszeństwo w dostępie do przywożonych z całego świata do Amsterdamu przypraw i innych składników. Postanowił wykorzystać je do nadania alkoholom zupełnie nowych wówczas smaków i aromatów. Jak się domyślacie, doprowadziło to to olbrzymiego sukcesu rynkowego.

House of Bols aparat destylacyjny 40procent.pl - Blog o wódce
House of Bols: aparat do destylacji

Eksperymentowanie z nowymi smakami zaowocowało stworzeniem całej gamy (ponad 300 receptur) nowych likierów, pożądanych nie tylko w Holandii, ale również w innych krajach na całym świecie. Sukces przyczynił się do pomnożenia majątku rodu Bolsów. M.in. dlatego XVIII wiek to „złota era” dynastii, która jednak nieco odsunęła się od biznesu alkoholowego. Dodatkowe okoliczności, jak blokada kontynentalna Napoleona Bonaparte i śmierć ostatniego męskiego dziedzica Hermana Bolsa w 1813 roku, doprowadziły do sprzedaży firmy.

Potem przedsiębiorstwo zmieniało właścicieli jeszcze kilkukrotnie, choć tradycje gorzelnicze i marka – pozostały. Czysta wódka pod marką Bols jest produkowana dopiero od 1989 roku (w Polsce produkcja Bols rozpoczęła się w 1994 roku).  Nie dziwi więc fakt, że w muzeum House of Bols, temu alkoholowi poświęcono relatywnie niewiele miejsca.

Zwiedzanie House of Bols

Czego więc możecie się spodziewać kupując bilet House of Bols Cocktail & Genever Experience za 16 euro? No właśnie, zacznijmy od tego, że wcale nie musi być 16. Od dłuższego czasu na holenderskim Grouponie można kupić ten bilet za 9,99 eur. Bilet premium (cena regularna 19 eur) za 11,99 uprawnia dodatkowo do 10% zniżki w miejscowym sklepie z pamiątkami i gwarantuje bezpłatny już potem gift w postaci buteleczki wybranego przez siebie likieru. Zakupu biletu na Grouponie możecie dokonać tuż przed wejściem do muzeum, co jest dość wygodną opcją, bez ryzyka. W cenie obu biletów jest zwiedzanie i jeden koktajl w barze, który można skonsumować tuż po zakończeniu wycieczki.

House of Bols to interaktywne muzeum, które zbliża do świata likierów i tradycyjnego ginu jenever w nowoczesny sposób. W pokoju historii można poznać lepiej genezę i rozwój przedsiębiorstwa rodziny Bols, zwłaszcza w złotej dla niej erze, czyli XVIII wieku. Dalej przechodzi się alejką zapachów. Tu można poczuć aromat alkoholi z flakonów przypominających nieco perfumy. Na dalszym etapie ogląda się składniki, które są wykorzystywane do aromatyzowania alkoholu. Wiele ziół, zbóż można powąchać i dotknąć po otwarciu charakterystycznych słojów.

House of Bols aromaty 40procent.pl Blog o wódce
House of Bols: flakony z aromatami

Technologie i multimedia

W kolejnym pomieszczeniu, dość przejrzyście zaprezentowano główne technologie kreowania smaków i aromatów alkoholi.

  • Destylacja – czyli wyodrębnienie smaku i aromatu poprzez najpierw odparowanie a potem skraplanie.
  • Maceracja – przypominająca proces parzenia herbaty. Owoce i zioła zanurza się w alkoholu aby nadać mu nowe właściwości organoleptyczne.
  • Perkolacja – przypominająca proces parzenia kawy. Alkohol przepuszcza się przez inne surowce (np. kakao), co nadaje mu odpowiedni smak i aromat.
House of Bols technologie 40procent.pl Blog o wódce
Technologie wykorzystywane w produkcji alkoholi Bols

Ciekawym doświadczeniem dostępnym w czasie zwiedzania jest skorzystanie ze specjalnej multimedialnej kabiny. Przed wejściem otrzymujesz porcję alkoholu, wchodzisz do środka, spożywasz trunek i włączasz „start”.  Przed Tobą, w lustrze widzisz swoją twarz i jej ekspresję podczas kilkunastosekundowej „gry świateł” oraz, przy akompaniamencie futurystycznej muzyki. Wszystko jest nagrywane. Trochę to dziwne. Na koniec możesz obejrzeć zapis wideo i wysłać go sobie na maila. Poniżej screen z tego filmiku.

House of Bols: experience of taste 40procent.pl Blog o wódce
House of Bols: experience of taste

Końcówka trasy wiedzie do baru. Tu każdy może wybrać dla siebie jeden koktajl, który powstaje oczywiście na bazie likierów Bols. Świetny akcent za zakończenie zwiedzania. Czy to najlepsza godzina w Amsterdamie? No cóż, w tym mieście, ze względu na dużą konkurencję, nie jest łatwo osiągnąć status najlepszej atrakcji. Natomiast dla sympatyków gorzelnictwa, rynku alkoholi i osób ciekawych nowych smaków, z pewnością bardzo atrakcyjny punkt na mapie.

Jeśli się pospieszycie, na Instagramie i Facebooku zobaczycie też relacje z odwiedzin w tym miejscu i przygotowywania koktajli.

Na zdrowie!

Degustacja koktajli w House of Bols 40procent.pl Blog o wódce
Konsumpcja koktajli kończących zwiedzanie 🙂

Jakob Haberfeld – muzeum i wódki

Muzeum w lokalu z kraftowymi wódkami czy pub w muzeum? Kawał historii umieszczony w nowoczesnym wnętrzu czy nowoczesne wnętrze wypełnione historią? Chcesz dowiedzieć się czym jest Muzeum Wódki Jakob Haberfeld Story w Oświęcimiu? Zastanawiasz się jakich trunków można tu spróbować? Zapraszam do lektury pierwszego z dwóch tekstów o tym miejscu i związanych z nim alkoholi.

Jakob Haberfeld Story - wejście - 40procent.pl
Wejście do Jakob Haberfeld Story

Gdzie znajduje się Muzeum?

Przemierzasz jedną z oświęcimskich ulic. Dokładnie, ulicę Dąbrowskiego, od zachodu. Mijasz szczelnie zabudowaną pierzeję budynków. Bank, hotel, instytut zdrowia. Wreszcie, widzisz szyld z napisem Jakob Haberfeld Story. Wchodzisz do środka. Przechodzisz obok kilku beczek po leżakowanym alkoholu. Na ścianie ekspozycja prezentującą 5 różnych butelek wódki. Idziesz schodami w dół a tam… Pełne zaskoczenie. Zupełnie nietypowo zaaranżowania powierzchnia. Niecodzienna fuzja nowoczesnej architektury, rzemieślniczych alkoholi i muzealnych eksponatów. Wszystko to zmaterializowane w piwnicy czterokondygnacyjnego budynku.

Jakob Haberfeld Story - wnetrze - 40procent.pl
Jakob Haberfeld Story – wnętrze

Nietypowe połączenia

Na niewielkiej przestrzeni – ok 200 metrów kwadratowych znajdziesz bar, kilkanaście stolików i historyczną ekspozycję. Do zwiedzania zakłada się na głowę zestaw audio (19 zł/os.). Słuchając lektora mijasz antyramy i tablice wiszące na jednej ze ścian oraz gabloty z eksponatami (butelki, etykiety, akcesoria z XIX i XX w. etc.) stojące przy drugiej. Tuż obok znajduje się specjalnie wydzielona przestrzeń szkoleniowo- multimedialna i… palarnia cygar.

Jakob Haberfeld Story - zdjęcia - 40procent.pl
Archiwalne zdjęcia w jednej z gablot w Jakob Haberfeld Story
Jakob Haberfeld Story - gablota z butelkami 3 - 40procent.pl
Przykładowa butelka używana w zakładzie Haberfeldów
Jakob Haberfeld Story Butelka - 40procent.pl
Korzeniówka produkowana kiedyś przez Haberfeldów
Jakob Haberfeld Story Gablota z Butelkami - 40procent.pl
Butelki marki Baczewski w gablocie Jakob Haberfeld Story

Poza prezentacją eksponatów robi się tu wódkę. Przednią. No dobrze, fizycznie nie produkuje się tu alkoholu jak to było wiek i dwa temu. Za to można w tym miejscu spróbować kilku trunków, które na podstawie zrębów historycznych receptur próbują odtworzyć aktualni właściciele.

Jakob Haberfeld Czysta - 40procent.pl
Jakob Haberfeld Wódka Czysta
Jakob Haberfeld Wiśniówka - 40procent.pl
Jakob Haberfeld Wiśniówka

Pierwszy właściciel-założyciel, Jakub Haberfeld, pewnie byłby zaskoczony. Kiedy w 1804 roku uruchamiał Parową Fabrykę Wódek i Likierów w Oświęcimiu raczej nie przypuszczał, że w 2019 będzie tu poświęcona jego nazwisku wystawa. Prężnie działająca firma przez dziesiątki lat produkowała zyskujące coraz większe uznanie napoje alkoholowe. Mimo nie największej skali (w szczycie zatrudniała niespełna 30 osób), przedsiębiorcy udało się zdobywać nagrody i medale, także na zagranicznych wystawach.

Losy Haberfeldów

Jedna z nich odbywała się w Nowym Jorku, w sierpniu 1939 roku. Wtedy przedsiębiorstwem zarządzali już spadkobiercy Jakuba – Alfons Haberfeld i jego żona Felicja. Oboje brali udział w wydarzeniu reprezentując polskie stoisko. Kiedy wracali statkiem do Polski, wybuchła wojna a pasażerowie zostali skierowani do Szkocji. Trwające latami działania zbrojne uniemożliwiły Haberfeldom powrót do domu i fabryki. W czasie okupacji na ziemiach Polskich zginęła ich córka Franciszka Henryka. Wreszcie wrócili do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkali do śmierci. Oboje zmarli w Los Angeles, Alfons w 1970 a Felicja w 2010 roku.

Jakob Haberfeld Story Książka - 40procent.pl
Jakob Haberfeld Story – jedna z gablot

W czasie okupacji fabryką rządzili Niemcy. Dalej produkowano tu alkohol, tyle że na mniejszą skalę. Po wojnie, przedsiębiorstwo zostało przejęte przez Państwo. Nazywało się m.in.: „Oświęcimskie Zakłady Przemysłu Terenowego. Przedsiębiorstwo Państwowe. Wytwórnia Wód Gazowanych”; czy „Wytwórnia Napojów Bezalkoholowych i Rozlewnia Piwa w Oświęcimiu”. Zmiany ustrojowe w Polsce nie były korzystne dla Fabryki. W latach 90tych XX wieku rozlewnie podano w stan upadłości a mienie rozgrabiono. Ciekawostką jest fakt, że w 1992 roku znaleziono zamurowaną piwnicę, w której znajdowało się kilka tysięcy butelek przygotowanych do produkcji. W tej właśnie piwnicy dziś mieści się muzeum.

Nowa era

W 2003 roku, w niszczejącym budynku zawaliła się ściana i obiekt został przeznaczony do rozbiórki. Cztery lata później teren zakupiła pracownia Susuł & Strama Architekci i postanowiła na nowo zagospodarować ten teren. Zrealizowana koncepcja architektoniczna uwzględniła apartamentowiec, hotel i budynki biurowe. Jako upamiętnienie historii i swego rodzaju dziedzictwo rodziny Haberfeldów, piwnice budynku zamieniono na muzeum i pub.

Przedsmak degustacji

Wyjątkowość miejsca potęgują oferowane tu alkohole. Właściciele muzeum postanowili odtworzyć niektóre z produkowanych przez Haberfeldów wódek i likierów oraz wprowadzić własne. Pod marką Jakob Haberfeld dziś dostępne są następujące trunki: Czysta (ziemniaczana, 50%), Zgoda (żytnia, 40%), Miodonka (40%), Wiśniówka (30%), Piołunówka (50%), Orzechówka (36%). Alkohole dostępne są w przystępnych cenach 59 bądź 69 PLN za 0,5L trunku.

Jakob Haberfeld Story - Kieliszki 40procent.pl
Jakob Haberfeld Story – Kieliszki

Doskonałym zakończeniem zwiedzania jest więc degustacja. Historia Haberfeldów i imponująca kolekcja butelek idealnie wprowadzają do spróbowania oferowanych tu trunków.

Jakob Haberfeld Story - Kieliszek z Wódką 3 - 40procent.pl
Jakob Haberfeld Story – Degustacja
Jakob Haberfeld - Kieliszek z Wódką
Jakob Haberfeld – Kieliszek z Wódką

Jak smakują? O tym w następnej notatce. Tak się złożyło, że wódek miałem okazję spróbować dwukrotnie. Podczas degustacji w warszawskim lokalu Kita Koguta oraz w samym muzeum w Oświęcimiu. Na razie napisze tylko, że warto :). Szczegóły niebawem.

Więcej zdjęć i relacji na profilach na Instagramie  i/lub Facebooku . Warto się podłączyć, żeby być na bieżąco.

Wizyta w Muzeum Polskiej Wódki

Odwiedziny Muzeum Polskiej Wódki w Warszawie polecam każdemu, kto interesuje się choć trochę historią, produkcją i tradycją spożywania alkoholu w Polsce.  Otwarty w 2017 obiekt ma do zaoferowania m.in. ciekawe wnętrza, bogatą ekspozycję i obszerną wiedzę przewodników. Dodatkowo na miejscu jest sklep z pamiątkami i bar, w którym można degustować wódki (o tym w kolejnym poście już jutro) z portfolio Pernod Ricard. Muzeum Polskiej Wódki jest zlokalizowane w wyjątkowym, zabytkowym budynku Zakładu Rektyfikacji na obszarze Centrum Praskiego Koneser.

Grupowo a jednak indywidualnie

Do Muzeum wybraliśmy się we dwóch – ja i mój Brat. Bilet to inwestycja rzędu 40 zł za osobę. Zamawia się go online, na konkretną datę i godzinę, na stronie muzeum. Faktycznie jest to tylko rezerwacja, opłatę wnosi się na miejscu w kasie. Jeśli zarezerwujesz bilet i, mimo deklaracji złożonej online, nie przyjdziesz go wykupić przed umówioną godziną zwiedzania, no cóż – kiepsko to wpłynie na Twój PR, ale Twój portfel nie ucierpi. W efekcie może się zdarzyć że w wycieczce bierze mniej osób niż wynikałoby to z zamówień online. Tak było w naszym przypadku. Na minutę przed startem wycieczki na początku trasy zwiedzania byliśmy tylko my dwaj. W efekcie mieliśmy „prywatną” wycieczkę a przewodnik całe zaangażowanie włożył w oprowadzanie i rozmowę tylko naszej dwójki.

Muzeum Polskiej Wódki
Początek zwiedzania w Muzeum Polskiej Wódki

Wizyta zaczyna się projekcją filmu składającego się z anegdot opowiadanych przez osoby zatrudnione w przemyśle spirytusowym w ostatnich dziesięcioleciach. Ciekawostki zw. z produkcją i rozwojem dystrybucji wódki przedstawiane z perspektywy osób odpowiedzialnych za technologię  i „marketing” skutecznie wprowadzają w refleksyjny nastrój motywując do dalszej części wycieczki. Pozostała część zwiedzania to historyczna podróż zaczynająca się w starożytności (początki destylacji) a kończąca się w czasach współczesnych (dzisiejsza kultura odpowiedzialnej konsumpcji). Trasa przebiega przez szereg pomieszczeń, z których każde odzwierciedla ważny etap w dziejach wódki.

Podczas trwającego ok 70 minut zwiedzania, dowiedzieliśmy się sporo m.in. o:

  • historii wysokoprocentowych alkoholi
  • początkach i rozwoju gorzelnictwa w Polsce
  • wpływie rewolucji przemysłowej na produkcję napojów spirytusowych
  • kulturze spożywania wódki

Poniżej kilka ciekawostek, które udało nam się zapamiętać, będących jedynie skromną częścią przekazanych informacji.

Historia mocnych alkoholi

Technologia destylacji – kluczowa do produkcji alkoholu była znana już w dawnej Mezopotamii (nawet 3500 r p.n.e) czy Chinach oraz w starożytnej Grecji. Służyła jednak głównie do produkcji pachnideł, broni (materiały łatwopalne) czy odsalania wody morskiej. W XI wieku za sprawą Arabów technologia dotarła do Europy. Zaczęto uzyskiwać mocny alkohol dzięki destylacji powszechnego tu wina. Ponieważ finalny produkt powstawał w drodze parowania, mówiło się o nim, że to duch wina. A skoro duch, to wierzono, że jego spożywania wzmocni także ducha tego (człowieka) który go będzie spożywał.  Duch to po łac. spiritus, więc jak się domyślacie dzisiejszy spirytus właśnie temu zawdzięcza swą nazwę.

Początki i rozwój gorzelnictwa w Polsce

Mówi się, że wódka pojawiła się w Polsce pod koniec XV wieku. Wprawdzie najstarszy dokument jaki znaleziono ze słowem wódka pochodzi z Sandomierza z 1405 roku, jednak zostało ono jednak użyte w znaczeniu mała woda (staw). Jako określenie mocnego alkoholu pojawiło się w ponad 100 lat później. W międzyczasie funkcjonowało także słowo gorzałka od gorzeć – czyli palić (pod alembikiem – ówczesnym urządzeniem do produkcji wódki). Podnoszenie temperatury cieczy za pomocą ognia było wtedy kluczowe dla procesu destylacji. W XV-XVI wieku najpopularniejsze były jednokrotnie destylowane przez chłopów napoje (nazywano je prostką), które miały niewielką moc i były zanieczyszczone co powodowało liczne zatrucia. Szlachta wtedy raczyła się głównie (drogim) importowanym winem i piwem.  Sytuacja zmieniła się pod koniec XVI wieku, kiedy Zygmunt III August dał szlachcie przywilej produkcji i sprzedaży alkoholu we własnych włościach.

W ten sposób na terenie ziem polskich gorzelnictwo stało się biznesem. Zaczęto wielokrotnie destylować i oczyszczać alkohol. Z destylacji prostki powstawała szumówka, z szumówki – okowita (od aqua vitae – woda życia). Każda kolejna destylacja to większa moc i wyższy poziom oczyszczenia alkoholu. Rozwój ówczesnej technologii do destylacji był dość kosztowny. Dlatego biedota dalej piła najtańsze trunki, a szlachta wreszcie miała odpowiedniej dla siebie jakości napoje spirytusowe, do tego dużej mocy. Podaż i dostępność wysokoprocentowego alkoholu szybko przełożyła się na problemy społeczne wynikające z nadmiernej konsumpcji. Mówi się, że powszechne wówczas pijaństwo miało wpływ na przebieg sejmików szlacheckich. Alkohol miał bezpośredni wpływ na podejmowanie a raczej na niepodejmowanie (liberum veto) ważnych decyzji. W konsekwencji przyczyniło się to także do rozbiorów Polski.

Rewolucja przemysłowa a gorzelnictwo

Ważny wpływ na produkcję alkoholu miał rozwój technologii w czasach rewolucji przemysłowej. Przełomem było pojawienie się urządzeń do destylacji ciągłej, które przyspieszały i automatyzowały proces produkcji. Wcześniej, aby poddać trunek więcej niż jednokrotnej destylacji trzeba było w opróżniać i ponownie napełniać ten sam alembik, co było czasochłonne.

W 1801 roku nowy aparat do destylacji opatentował Francus, Jean-Édouard Adam. Przypominał on kilka połączonych ze sobą alembików. Miało jednak kilka niedoskonałości, które powodowały, że powstały alkohol był mocno zanieczyszczony. Jego urządzenie kupił m.in. Niemiec Johann Pistorius, który udoskonalił sprzęt (1817) i zbił na nim majątek.  Równolegle w Irlandii Aeneas Coffey stworzył podobne urządzenie (1830) do destylacji whisky. Pistorius i Coffey są postrzegani jako pionierzy w dziedzinie stworzenia, opatentowania i skutecznego wdrożenia technologii destylacji ciągłej w przemyśle alkoholowym. W 1867 roku pokazano w Paryżu rozwinięcie ich technologii w postaci kolumny destylacyjnej. Urządzenie, dzięki wielokrotnej destylacji pozwalało uzyskać spirytus o mocy 96%, czyli wykorzystywany do dziś spirytus rektyfikowany.

Aparat destylacyjny
Aparat destylacyjny Pistoriusa

Kultura spożywania wódki

Ostatni etap zwiedzania to eksploracja pomieszczenia z wieloma interaktywnymi, multimedialnymi urządzeniami. Specjalne koło w centralnej części odkrywa, skąd się wziął się bruderszaft, picie strzemiennego, czy weselny zwyczaj „gorzka wódka”. Można też wziąć udział w quizach i wypełnić interaktywną ankietę. W tej sali da się również przez specjalne gogle zobaczyć jak wygląda rzeczywistość po spożyciu alkoholu. Potem już tylko odwiedziny w muzealnym sklepie i degustacja, o której napiszę w tekście Degustacja w Muzeum Polskiej Wódki.

Gorzka wódka
Treść piosenki „Gorzka wódka”

Te kilka akapitów to tylko mała cząstka informacji o wódce dostępnych w muzeum. Dla chcących pogłębić tą wiedzę i dowiedzieć się m.in. o burzliwych dziejach przemysłu spirytusowego w okresie przed i powojennym, zobaczyć setki eksponatów w postaci zachowanych butelek trunków z różnych epok czy nabyć kilka pamiątek – najlepszą opcją będzie po prostu odwiedzić obiekt na Placu Konesera w Warszawie.

I jeszcze jedno. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, obserwuj profil 40 procent.pl na Instagramie  i/lub Facebooku.